wtorek, 27 maja 2014

Copywriting: FELIETON (2) Angliki


Angliki, czyli kółko z prawej, a krzyżyk w lewo

      Wkrótce ma podobno (wiele na to wskazuje, gdyż sporo osób się burzy...) zostać podjęta decyzja o dopuszczeniu do ruchu po wspaniałych polskich drogach tzw. "anglików", czyli pojazdów sprowadzanych zza Kanału. Niby nic nadzwyczajnego, no problem, bo parę(set) tysięcy sztuk kolejnego złomu na kółkach to pryszcz w porównaniu z milionami sprowadzonymi dotychczas z obszarów położonych sprzed Kanałem.

     Rzecz, i chyba jednak problem, w tym, że "angliki" mają kółko z prawej. Kółko kierownicze. Jest to normalka tam, za Kanałem, gdzie ruch jest lewostronny. Z kółkiem po prawej jeździ się lepiej po lewej, bo nie trzeba robić krzyżyka w lewo (wychylać się w poprzek samochodu), żeby zobaczyć co dzieje się na przeciwnym pasie ruchu.

      Dopuszczenie "anglików" do ruchu nie byłoby dużym problemem, gdyby w Polsce przynajmniej z 50% dróg stanowiły drogi  dwujezdniowe. Stosunek łącznej długości dróg dwujezdniowych do jednojezdniowych w Polsce jest jednak raczej odwrotny. I pewnie jeszcze dość długo tak będzie...

Na dwujezdniowych nie ma bowiem konieczności wjeżdżania na przeciwny pas ruchu podczas omijania bądź wyprzedzania. Na drogach jednojezdniowych jest to, niestety, chlebuś powszedni.
Podczas tych manewrów nawet w samochodzie z kółkiem po lewej (czyli dostosowanym do ruchu prawostronnego) trzeba całkiem często zbliżyć maksymalnie głowę do lewej szyby (praktycznie dotknąć głową szyby, albo nawet niekiedy wystawić ostrożnie głowę za okno), aby zobaczyć dokładniej, co dzieje się na przeciwnym pasie ruchu. Jest to konieczne zwłaszcza gdy widoczność całkowicie zasłania pojazd, albo inny obiekt, o dużych gabarytach.

   W "anglikach" mających kółko z prawej trzeba natomiast dodatkowo zrobić coś w rodzaju "krzyżyka". Na czym polega "krzyżyk"? Ano, trzeba żeby kierowca wyciągnął się niemal jak przysłowiowa struna w lewo. Wtedy z siedzenia po stronie prawej może uda mu się zbliżyć głowę maksymalnie do szyby lewej i spojrzeć od strony lewej swojego pojazdu (czyli "anglika"). Aby to wykonać bez większego wysilania się, musi chyba odpiąć pas, albo mieć ze 2,5 metra wzrostu. Człowiek przeciętnie długi (minimum 175-185 cm) ma już tylko niewielkie szanse, i to przy maksymalnym wysiłku, rzetelnie "krzyżyk" wykonać. Wiele tu dodatkowo zależy od szerokości "anglika" (zwykle 150-160 cm). Ale co z  kierowcami mającymi 160-165 cm w kapeluszu? Oni muszą chyba wstać zza kółka z prawej i po prostu podejść do szyby po lewej, gdyż zrobienie krzyżyka w lewo z siedzenia za kółkiem jest dla nich chyba marzeniem ściętej głowy...

     Ciekawe, czy po dopuszczeniu powstaną dodatkowe regulacje? Na przykład o minimalnym dopuszczalnym wzroście kierowców "anglików". Albo o jeździe z obowiązkowym pilotem, siedzącym po lewej... Albo o poruszaniu się "anglikami" wyłącznie po drogach dwujezdniowych.
A może w ogóle powstanie całkiem nowa, alternatywna  sieć drogowa, dostosowana do pojazdów z kółkiem po prawej...

(A. Trela, 27.05.2014) prawoprawko.blogspot


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz