Humor

AGENCJA RUDERA


CYTRYNY

Agencja Rudera: Dnia 17 kwietnia 2014 doszło w naszym kraju do sytuacji nie notowanej od dziesięcioleci: w sklepach i hurtowniach zabrakło ... cytryn. O wyjaśnienia zwróciliśmy się do administranta popytu i podaży. Pan administrant ustami swojego przekaźnika prasowego oświadczył co następuje: Z naszych ustaleń wynika, że zniknięcie cytryn spowodowane zostało najprawdopodobniej policyjną akcją mającą na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach. Otóż, zamiast tradycyjnych mandatów, postanowiono w tym dniu wręczać cytrynę każdemu kierowcy łamiącemu przepisy... Niestety, doszło przy tym do wielu nadużyć. Co bardziej zaradni kierowcy, wietrząc okazję, po prostu co chwilę łamali przepisy, aby tylko dostać kolejną cytrynę i (jak się tłumaczyli) zrobić zapasik na święta. Rekordzista, niejaki T.W. z Mózgowniczek Górnych, bazarowy handlarz owocami, zgromadził ich ponoć tyle, że (jak wyliczyli eksperci) darmowo zdobytymi cytrynami może handlować pełną parą przez 2 tygodnie.

**************************************

ŚWIRUS - DRYNKUS

Agencja Rudera: W zawiązku z nasilającym się tradycyjnie w okresie różnych świąt występowaniem na drogach kierowców kierujących na tzw. podwójnym gazie, przeprowadziliśmy wywiad z  profesorem Czciborem Dyndacz-Dyndackim, socjologiem historycznym. Profesor dokonał odkrycia, mogącego całkiem zmienić nasze rozumienie narodowej tradycji "śmigusa-dyngusa", czyli olewania ("częstowania") innych, jak to się powszechnie uważać zwykło - głównie wodą, na rzecz całkiem innej popularnej cieczy. Tłumaczyłoby to owe świąteczne wysypy kierowców-wielbicieli tejże cieczy. - Co pan ustalił, profesorze? - Hm, hm, w szpargałach archiwów znalazłem zapisy, podobne bardzo do nazwy śmigus-dyngus. Z analiz wynika, że obecne pojęcie "śmigus-dyngus" może być efektem pomyłek i przeinaczeń tamtych nazw przez, przepisujących je w pomroce dziejów i pocie swych glac, skrybów.
- Poprosimy o szczegóły. - Hm, hm, jeden ze zwrotów to "świrus-drinkus" albo "świrus-drynkus". Tą nazwą określano osobnika świrującego pod wpływem drinkowania. Według innego zapisku, mógł być to "świrus-dyńkus". Tak zwano osobnika zasadniczo słabującego na głowę (dyńkę), nawet bez drinkowania..., tudzież mającego dyńkę za słabą na potrzeby wzmożonego drinkowania społecznościowego czyli w świątecznym gronie.  - Zatem sugeruje pan profesor, że śmigus-dyngus nie ma wiele wspólnego ze zwykłą wodą? - Hm, hm, no raczej może nie mieć. (...). - Dziękujemy.

**************************************

MASZCIK I SZMATA

Agencja Rudera:  Oto fragmenty naszego wywiadu z  Głową stolicy pewnego kraju w środku Europy... -  Szanowny Panie Głowo, proszę  uchylić rąbka tajemnicy, co uchwaliło Zgromadzenie Rajców wraz z Głową Miasta. Na razie wiemy tylko tyle, że to bardzo ważna uchwała, przede wszystkim dla kierowców. - Eeee, przepraszam, co mam zrobić? - Uchylić rąbka tajemnicy, czyli po prostu powiedzieć co nieco na temat ... - Acha. Więc postanowiliśmy, że każdy kierowca musi zamontować na swoim pojeździe teleskopową antenę do sibi radia albo dżipiesa, albo w ogóle jakikolwiek rozkładany maszcik, o długości, po rozłożeniu w pionie, minimum 5 metrów. Na jego czubku należy obowiązkowo przyczepić żółtą szmatę niezwłocznie po dojrzeniu chmury na nieboskłonie. - Dlaczego? Co to ma dać kierowcom? Czy to nie kolejny, zbędny wydatek? - No, chyba otóż nie, doszliśmy do wniosku albowiem, że dzięki takim antenom czy maszcikom, tudzież szmatom żółtym, odpowiednim służbom łatwiej będzie zlokalizować miejsce przebywania pojazdu po oberwaniach chmury... 
(18.05.2014)

**************************************

ALKOHOL ZBAWIENIA

Agencja Rudera: Korespondencja ze Świętokrzyskiego: niejaki pan, nazwijmy go  Z.M. - domorosły chemik-amator zamieszkujący gdzieś w ostępach leśnych na zboczach  Gór Świętokrzyskich, pragnący jednak zachować anonimowość, dokonał być może epokowego wynalazku, który w dobie narastającej walki stróżów porządku z pijanymi kierowcami może sprawić, iż owca będzie syta i wilk zadowolony, no i wreszcie dobiegnie końca ta nierówna walka. Otóż, pan Z.M. otrzymał domowym sposobem pełnowartościową wódkę. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie zdumiewający fakt, że dzięki zastosowaniu specjalnego składnika, występującego ponoć tylko w rejonie zamieszkania wynalazcy, wódka - przy zachowaniu wszelkich typowych walorów wódek - nie powoduje jednak kaca ani przykrości trawiennych, oraz - co najważniejsze - zaburzeń świadomości  ani orientacji przestrzennej czy refleksu. Ten napitek może okazać się istnym zbawieniem dla kierowców. Testy wypadły pomyślnie. Już zgłaszają się  firmy chętne do produkcji masowej. Pan  Z.M. nie chciał nam więcej szczegółów  zdradzić, poza planowaną nazwą rynkową produktu: KOMPAS.

(11.06.2014)

**************************************
  
GODZINA PIRACYJNA

Agencja Rudera: Prezentujemy obszerne fragmenty wywiadu z panem przekaźnikiem prasowym Rady Administrantów Kraju (RAK), dotyczącej postanowień podjętych w celu zwalczania piractwa drogowego. - Rada podjęła szereg ważkich decyzji. Zmiany będą wdrażane etapowo, w kolejności od rozwiązania najtańszego do najdroższego. - Jakie więc będzie pierwsze, czyli najmniej kosztowne posunięcie Rady Administrantów, panie przekaźniku? - Najtańsze, jak wynika z analiz, będzie wprowadzenie godziny piracyjnej od... - Przepraszam, chyba "policyjnej"? - Nie, nie, jak najbardziej "piracyjnej", panie redaktorze, tak to sformułowano. - Na czym będzie zatem polegać owa godzina piracyjna? - Od 24:00 do 4:00 po drogach będą mogli poruszać się legalnie tylko piraci drogowi, nie niepokojeni przez stróżów ładu. Wyszumią się jak tylko dusza zapragnie, łącznie z  wyścigami po chodnikach itp., wypocą nadmiar adrenalinki, amfetaminki i innych witaminek bądź kropli namózgowych. Dzięki temu będą spokojniejsi za dnia, a może nawet będą spać. Zaś wszyscy normalni użytkownicy dróg będą mieć zakaz korzystania z dróg w tym czasie. - Ale czy to nie będzie dla tych normalnych uciążliwe? Ktoś może musieć coś załatwić między 24 a 4... - No trudno. Godzina piracyjna jest podyktowana troską RAK o ich bezpieczeństwo (...). - Dziękuję.
(Inne pomysły RAK na zwalczanie piractwa - w następnych odcinkach)  
14.06.2014. Humor na prawoprawko.blogspot

**********************************************************************************

 

BLONDYNKA, BLONDYNKA...



REKORDZISTKA

Patrol policji zatrzymuje na odcinku drogi z ograniczeniem do 70 km/h pędzące z podziwu godną prędkością autko. W autku kobitka-blondynka za kółkiem. - Przekroczyła pani dozwoloną w tym miejscu prędkość o 150 kilometrów. - informuje kobitkę-blondynkę starszy sierżant. - O boże! - przestraszyła się blondynka. - To ja już  aż  150 kilometrów przejechałam? A dopiero 10 minut jadę...

(07.06.2014, by 2As) (Humor na prawoprawko.blogspot)

***************************************

WYPADEK CZY PRZYPADEK?

Blondynka rozmawia z przyjaciółką. - Jak poznałaś swojego pierwszego? - pyta przyjaciółka. - Przez wypadek. - Przez przypadek? Ach, to takie romantyczne. Opowiedz! - prosi przyjaciółka. - Nie przez przypadek. Przez wypadek. Wjechałam w niego na skuterze... - Ojej! A on czym jechał? - On szedł po przejściu dla pieszych... - Nie zauważyłaś go? - Zauważyłam. Właśnie dlatego w niego wjechałam, a potem jeszcze sklepałam po masce... - A on ciebie zauważył dopiero jak w niego wjechałaś, czy dopiero jak klepałaś? - Nie, wcześniej. Szedł po chodniku,  a na mnie bezczelnie darł ryja, że ze skuterem to na jezdnię wynocha... 

(27.05.2014, by TRAVA)

***************************************

DLA KOGO JAKIE PRAWKO?

Blondynka na lekcji nauki jazdy. Instruktor postanowił nieco sprawdzić stan wiedzy kandydatki. - Pani Beatko, - pyta - dla kogo jest przeznaczona karta rowerowa? Dla ułatwienia podpowiem pani, choć nie powinienem, że ta osoba kieruje rowerem... - Karta rowerowa..., karta..., hm, kurcze blade! - zastanawia się blondi - Chyba już wiem! Dla rowerowcy? - No, całkiem nieźle, całkiem nieźle. Choć poprawniej jest powiedzieć "rowerzystów", no bo nie tylko dla jednego, prawda? - Acha! No tak, tak. I jeszcze przecież R jak rower. - cieszy się Beatka. - Pani Beatko, a proszę powiedzieć, dla kogo jest karta motorowerowa? Dla ułatwienia podpowiem pani, choć nie powinienem, że ta osoba kieruje motorowerem. - Motorowerowa? - myśli blondynka - Motorowerowa? Aaaa, M jak motorower! - zajarza - To, to chyba dla, dla motorowerowcy? Nie, sorki! Motorowerowców? Nie, motorowerzystów?! - poprawia się. - Nooo, świetnie! - chwali blondynkę instruktor. - A w takim razie nie powinna mieć pani problemów z odpowiedzią dla kogo jest prawo jazdy kategorii "B"? Dla ułatwienia podpowiem, choć nie powinienem, że ta osoba jeździ samochodem osobowym, jak my. - Kategorii Be, Be.... - usiłuje zajarzyć blondynka. - No jasne! Dla mnie! Przecież B, jak Beatka! - Proszę pomyśleć: czy tylko dla pani? - No nie, nie, może dla innych Beatek też? -  No tak, a jeszcze szerzej rzecz ujmując? - drąży instruktor. - Hmm.., kurcze..., szerzej... A, wiem! Dla blondynek?!

(15.05.2014. by TRAVA)

***************************************

MAM CZY NIE?

Policja zatrzymuje kierującą samochodem blondynkę do rutynowej kontroli. - Dzień dobry, starszy sierżant Groźniak. Proszę przygotować do kontroli dokumenty jakie pani posiada uprawniające do kierowania pojazdem: prawo jazdy, dowód rejestracyjny, OC. Blondynka z ociąganiem grzebie w torebce, w schowkach, zagląda pod fotele. Wreszcie wybucha płaczem i chlipie: - Niestety, nie posiadam żadnego z tych dokumentów... - Jak to? Prowadzi pani bez uprawnień? Naprawdę nie ma pani prawa jazdy, dowodu ani OC? Blondynka wreszcie uśmiecha się słabo z ulgą i mówi już raźniej: - A nieee, no mieć to ja je wszystkie mam, a nie posiadam!

(08.05.2014; by ADVATR)

***************************************

SZLABAN

Blondi za kółkiem podczas nauki jazdy. Instruktor poleca jej zatrzymać się przed przejazdem kolejowym strzeżonym, szlabany są opuszczone. - Proszę mi powiedzieć - zagaja instruktor, zezując na opalone nogi - dlaczego należy zatrzymać pojazd około 10 metrów przed szlabanem? Dla ułatwienia powiem pani, że dlatego aby pozostawić miejsce dla pojazdu uprzywilejowanego, który może nadjechać w czasie naszego oczekiwania na przejazd pojazdu szynowego. Więc co pani odpowie? - Bo ja wiem? - zastanawia się blondynka - Tak, już wiem! Odległość 10 metrów od szlabanu należy zachować, gdyż przy mniejszej odległości pęd powietrza od przejeżdżającego pociągu mógłby zwichrzyć moje włosy, zwłaszcza gdybym odsunęła szybę!

(27.04.2014 by AVITI)

***************************************


WYCIERACZKI

Patrol zatrzymuje do rutynowej kontroli pojazd z blondynką za kierownicą. Po sprawdzeniu dokumentów, które - o dziwo - są w porządku, policjanci proszą o włączanie świateł itp. Wydaje się, że z pojazdem wszystko jest OK. Policjanci zaniemówili i patrzą na siebie zszokowani. Już mają blondynce podziękować i życzyć szerokiej drogi, gdy... Nagle jeden z policjantów: - Ale, ale, proszę pani, teraz dopiero zauważyliśmy, w pani pojeździe nie ma w ogóle wycieraczek. Ani z przodu, ani  z tyłu. Czy skradziono je pani? Może pani złożyć zawiadomienie o kradzieży. - Nie, bynajmniej - odpowiada blondi oglądając sobie paznokcie - sama odjęłam... - Nie rozumiemy, dlaczego? - dziwią się policjanci - przecież to niedopuszczalne, otrzymuje pani zatem mandat w wysokości ... Po załatwieniu formalności pytają zżerani ciekawością: - Może pani zdradzić, dlaczego pani to zrobiła? - Bo przyrzekłam sobie, że policja ani straż miejska już nigdy nie włoży mi mandatu za wycieraczkę...

(Copyright by AVITI, 13.07.2016.)


**********************************************************************************  

Z DROGI



PODWÓJNY GAZ

Kierowca wracający z wydłużonego weekendu opowiada policjantowi w radiowozie: - Popopo-jechaliśmy moją brybrybryką na piknik. Zazazalało nas. Zabłądziliśmy. Totototalne zadupie, do najbliższego cepeenu ze 40 kilo. Jejejeździmy i jeździmy w kółko po lesie, paliwa brakło, przełączyłem na gagagaz, ale gagagazu tyż brakło, no ale  po dwóch godzinach prawie udałoby mi się dododojechać nie tylko do cepeenu, ale i do domu, ale spospospotkałem papapanów. - Jak to, panie kierowco? - dziwi się policjant - paliwa brakło, gazu brakło, to jak się panu udało dojechać aż do nas? A poza tym, to jakoś nie widać instalacji gazowej w pana aucie... - No, tetetego jednego gazu brakło, ale nanana tym drugim się udało...  
(05.05.2014)

***************************************

DOBRY KIEROWCA

Jedzie patrol drogówki w terenie niezabudowanym. Nagle policjanci widzą jakiegoś człowieka, zachowującego się nieco dziwnie. Przystanęli za krzaczkami i obserwują. Człowiek a to klęka przed jakimś samochodem, coś mówi, podchodzi do samochodu, całuje go i przytula, to znowu coś podaje - jakby jakieś cukierki,  kubek z jakimś płynem, głaszcze po karoserii, klęka itd. itd. ... - Powziąwszy podejrzenie, przedstawiwszy się rutynowo, zaintrygowani pytają: - Panie kierowco, robi pan wrażenie... - Bardzo panom dziękuję - przerywa radośnie człowiek - za tak pozytywną opinię! - ... wrażenie, jakby był pan po spożyciu nadmiernej dawki niedozwolonych substancji. - kończy zdanie jeden z policjantów. Jesteśmy zmuszeni poddać pana rutynowemu badaniu. - I bądź tu człowieku dobrym kierowcą dla swego samochodu... - mówi rozgoryczony kierowca. Opuszcza się szyba i wygląda z auta twarz żeńska z okolicą oka w kolorze denaturatowym. - Panowie generałowie, darujcie mu. - odzywa się twarz. - Mąż jest naprawdę dobrym kierowcą: jak ja nie chcę działać jak należy to podbija mi któreś oko co prawda, ale samochód zawsze tylko prosi...  

(05.06.2014 - humor na prawoprawko.blogspot)

***************************************

BRAMKA

Kowalski spaceruje w lesie nieopodal parkingu i słyszy co chwila jakieś odgłosy, wrzaski, coś jakby uderzenia o blachę jakimś przedmiotem. Wraca zaniepokojony nieco i widzi jak kilku wyrostków kiwa się zajadle na parkingu i kopie piłkę i co chwila któryś trafia w jego samochód. - Ej, wy! - wrzeszczy Kowalski - Co wy robicie z moim samochodem? Nie możecie grać gdzie indziej?! - Nie możemy, nie widzisz dziadu, że ten samochód to nasza bramka?

***************************************

BRAK SŁÓW ...
Wycieczka z Krajów Cywilizowanych przybywa do Polski. Przewodnik i pilot w jednym: - Meine Frauen und Herren, przekroczyliśmy granice Polski. Polska jest w UE od roku 2004... - Czy Polska na pewno jest w UE już tak długo, ba!, czy w ogóle jest? - przerywa jeden z wycieczkowiczów. - No, tak, na pewno. - odpowiada pilot - dlaczego pan pyta? - pyta. - Gdyż widzę na poboczach  i parkingach tak nieprawdopodobne ilości śmieci, że brak słów ... - wyjaśnia turysta. 

***************************************

JESZCZE BĘDĄ SZUKAĆ

Jedzie sobie pan pirat drogowy z miejscowości A do B. Wyjechał z A i po drodze do B wymija go inny pan pirat, jadący z B do A. Ten drugi pozdrawia pierwszego przez CB: - HWPD*, szanowny kolego. - HWPD, HWPD, kolego. - A co tam, kolego? - kontynuuje drugi - stoją gdzie? - Stoją, stoją w A, w zabudowanym, z suszarką, kolego. - odpowiada pierwszy - ale nie wymiękaj. Jak pojedziesz 240, to zdążysz przejechać koło nich zanim znajdą czapki, które im powiew zdmuchnął gdy prułem tamtędy 270-ką...   

* W pirackim slangu pozdrowienie HWPD oznacza Honory Wspaniałemu Piratowi Drogowemu. (przypis aut.)

***************************************

**********************************************************************************

 


Z UŻENDU

TAK TRZA...
W wydziale odpowiedzialnym za komunikację w pewnym mieście powiatowym trwa posiedzenie. - Panie naczelniku - mówi jeden z pracowników - pewien obywatel po raz drugi pyta, tym razem listownie, dlaczego mimo wybudowania najpierw jednej, potem drugiej obwodnicy, przez co ruch w mieście zmniejszył się o 80 procent, nadal stoją znaki stop tam gdzie nie są już wcale potrzebne, bo często nawet przez 10 minut nic nie jedzie... Co odpowiedzieć temu człowiekowi, panie naczelniku? - Pisz temu upierdliwcowi, Kaziu, że zajmiemy się tym po najbliższych wyborach. A tak na poważnie, to po co to zmieniać? Miejscowi i tak jeżdżą bez zatrzymywania, a zamiejscowe przybłędy myślą, że tak trza....
(28.10.2014)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz