Agencja Rudera© donosi ...
............................................
............................................
OSTATNIA SZANSA
AGENCJA RUDERA© donosi: W dniu 17 maja 2015 miała miejsce nieprawdopodobnie duża ilość pościgów policyjnych za piratami drogowymi, którzy nagminnie przekraczali wszelkie dozwolone prędkości o ponad 50 km. Wyglądało to na dobrze zorganizowaną akcję piratów. Jak wynika z wiarygodnych źródeł związanych z odpowiednimi służbami, w szczytowym momencie było ich tak dużo, że w kraju zabrakło radiowozów, wliczając nieoznakowane. Na jeden radiowóz przypadał bowiem jeden uciekający pirat, ale - jak twierdzą naoczni świadkowie - zdarzały się też liczne przypadki ścigania przez jeden radiowóz dwóch a nawet trzech piratów jadących jednocześnie w zupełnie różnych kierunkach. Wszyscy piraci zostali schwytani, bądź poddali się sami po wyczerpaniu paliwa. Jako motywację i jednocześnie usprawiedliwienie swoich wyczynów podawali wchodzące z dniem 18 maja 2015 straszliwe obostrzenia w kodeksie drogowym, dlatego też dzień 17 maja był dla nich ostatnim dniem, w którym mieli szansę prawie bezkarnie wyszaleć się i postanowili to uczcić (...).
(by AVITI; 17.05.2015.)
............................................
............................................
ZBAWIENNE BLOKADY
AGENCJA RUDERA©: Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie z przecieków z kanałów zbliżonych do Administranctwa Komunikacji i Transportu oraz Administranctwa Wnętrza Kraju, poważnie brane jest pod uwagę radykalne rozwiązanie narastającego problemu piractwa drogowego, które zaczyna coraz częściej przybierać formę rywalizacji różnych osobników na jak najlepszy filmik z wyczynów tudzież zdobycie jednorazowo jak największej liczby punktów. Patent na likwidację piractwa drogowego ma podobno polegać na: zezwoleniu na organizowanie blokad dróg różnym grupom społecznym - np. górnikom, rolnikom, nauczycielom w ramach manifestacji swego niezadowolenia oraz roszczeń itp. fanaberii. Dopuszczalne mają być zatem zarówno blokady polegające na tarasowaniu dróg i skrzyżowań różnymi pojazdami oraz dreptaniu w te i we w te po przejściach dla pieszych. Jak oczekują pomysłodawcy, zablokowane w ten sposób skrzyżowania i drogi skutecznie wyeliminują wszelkie zapędy jakichkolwiek piratów drogowych.
(by AVITI 15.02.2015)
............................................
............................................
PPPPPiPD
AGENCJA RUDERA© donosi: Na naszej scenie politycznej pojawiła się nowa partia. Teraz jeszcze jej lider nie łudzi się co do jej szans wyborczych, ale jest pewien, że już w następnych jego ugrupowanie będzie górą. - Panie Prowadzący, bo taki tytuł nosi oficjalnie szef partii, jakie są cele krótko i dalekosiężne partii? - Cel najbliższy, to zaistnieć w świadomości ludu, cel dalszy - zdominować wszelkie szczeble koryta. Uważam, że mamy po temu niezwykły potencjał ludzki. - Dziękuję, a oto następne pytanie: Co oznacza skrót PPPPPiPD? - Czyż to nie oczywiste, pani redaktor? Polska Partia Prowadzących Pod Promilami i Piratów Drogowych. - (...) - Dziękuję, panie Prowadzący.
(11.11.2014., By ATRE: Humor na prawoprawko.blogspot)
............................................
Godzina piracyjna
Agencja Rudera©: Prezentujemy obszerne fragmenty wywiadu z panem przekaźnikiem prasowym Rady Administrantów Kraju (RAK), dotyczącej postanowień podjętych w celu zwalczania piractwa drogowego. - Rada podjęła szereg ważkich decyzji. Zmiany będą wdrażane etapowo, w kolejności od rozwiązania najtańszego do najdroższego. - Jakie więc będzie pierwsze, czyli najmniej kosztowne posunięcie Rady Administrantów, panie przekaźniku? - Najtańsze, jak wynika z analiz, będzie wprowadzenie godziny piracyjnej od... - Przepraszam, chyba "policyjnej"? - Nie, nie, jak najbardziej "piracyjnej", panie redaktorze, tak to sformułowano. - Na czym będzie zatem polegać owa godzina piracyjna? - Od 24:00 do 4:00 po drogach będą mogli poruszać się legalnie tylko piraci drogowi, nie niepokojeni przez stróżów ładu. Wyszumią się jak tylko dusza zapragnie, łącznie z wyścigami po chodnikach itp., wypocą nadmiar adrenalinki, amfetaminki i innych witaminek bądź kropli namózgowych. Dzięki temu będą spokojniejsi za dnia, a może nawet będą spać. Zaś wszyscy normalni użytkownicy dróg będą mieć zakaz korzystania z dróg w tym czasie. - Ale czy to nie będzie dla tych normalnych uciążliwe? Ktoś może musieć coś załatwić między 24 a 4... - No trudno. Godzina piracyjna jest podyktowana troską RAK o ich bezpieczeństwo (...). - Dziękuję.
(Inne pomysły RAK na zwalczanie piractwa - w następnych odcinkach)
(14.06.2014., By ATRE: Humor na prawoprawko.blogspot)
............................................
............................................
GENIALNY KOMPAS
Agencja Rudera©: Korespondencja ze Świętokrzyskiego: niejaki pan, nazwijmy go Z.M. - domorosły chemik-amator zamieszkujący gdzieś w ostępach leśnych na zboczach Gór Świętokrzyskich, pragnący jednak zachować anonimowość, dokonał być może epokowego wynalazku, który w dobie narastającej walki stróżów porządku z pijanymi kierowcami może sprawić, iż owca będzie syta i wilk zadowolony, no i wreszcie dobiegnie końca ta nierówna walka. Otóż, pan Z.M. otrzymał domowym sposobem pełnowartościową wódkę. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie zdumiewający fakt, że dzięki zastosowaniu specjalnego składnika, występującego ponoć tylko w rejonie zamieszkania wynalazcy, wódka - przy zachowaniu wszelkich typowych walorów wódek - nie powoduje jednak kaca ani przykrości trawiennych, oraz - co najważniejsze - zaburzeń świadomości ani orientacji przestrzennej czy refleksu. Testy wypadły pomyślnie. Już zgłaszają się firmy chętne do produkcji masowej. Pan Z.M. nie chciał nam więcej szczegółów zdradzić, poza planowaną nazwą rynkową produktu: KOMPAS.
(11.06.2014, by ATRE)
............................................
Maszcik i szmata
Agencja Rudera©: Oto fragmenty naszego wywiadu z Głową stolicy pewnego kraju w środku Europy... - Szanowny Panie Głowo, proszę uchylić rąbka tajemnicy, co uchwaliło Zgromadzenie Rajców wraz z Głową Miasta. Na razie wiemy tylko tyle, że to bardzo ważna uchwała, przede wszystkim dla kierowców. - Eeee, przepraszam, co mam zrobić? - Uchylić rąbka tajemnicy, czyli po prostu powiedzieć co nieco na temat ... - Acha. Więc postanowiliśmy, że każdy kierowca musi zamontować na swoim pojeździe teleskopową antenę do sibi radia albo dżipiesa, albo w ogóle jakikolwiek rozkładany maszcik, o długości, po rozłożeniu w pionie, minimum 5 metrów. Na jego czubku należy obowiązkowo przyczepić żółtą szmatę niezwłocznie po dojrzeniu chmury na nieboskłonie. - Dlaczego? Co to ma dać kierowcom? Czy to nie kolejny, zbędny wydatek? - No, chyba otóż nie, doszliśmy do wniosku albowiem, że dzięki takim antenom czy maszcikom, tudzież żółtym szmatom, odpowiednim służbom łatwiej będzie zlokalizować miejsce przebywania pojazdu po oberwaniach chmury...
( (Humor na prawoprawko.blogspot; 18.05.2014, by AVITI)
............................................
ALE KWAS
(18.04.2014r., By ATRE, prawoprawko.blogspot )
............................................
ŚWIRUS-DRYNKUS
Agencja Rudera©: W zawiązku z nasilającym się tradycyjnie w okresie różnych świąt występowaniem na drogach kierowców kierujących na tzw. podwójnym gazie, przeprowadziliśmy wywiad z profesorem Czciborem Dyndacz-Dyndackim, socjologiem historycznym. Profesor dokonał odkrycia, mogącego całkiem zmienić nasze rozumienie narodowej tradycji "śmigusa-dyngusa", czyli olewania ("częstowania") innych, jak to się powszechnie uważać zwykło - głównie wodą, na rzecz całkiem innej popularnej cieczy. Tłumaczyłoby to owe świąteczne wysypy kierowców-wielbicieli tejże cieczy. - Co pan ustalił, profesorze? - Hm, hm, w szpargałach archiwów znalazłem zapisy, podobne bardzo do nazwy śmigus-dyngus. Z analiz wynika, że obecne pojęcie "śmigus-dyngus" może być efektem pomyłek i przeinaczeń tamtych nazw przez, przepisujących je w pomroce dziejów i pocie swych glac, skrybów.
- Poprosimy o szczegóły. - Hm, hm, jeden ze zwrotów to "świrus-drinkus" albo "świrus-drynkus". Tą nazwą określano osobnika świrującego pod wpływem drinkowania. Według innego zapisku, mógł być to "świrus-dyńkus". Tak zwano osobnika zasadniczo słabującego na głowę (dyńkę), nawet bez drinkowania..., tudzież mającego dyńkę za słabą na potrzeby wzmożonego drinkowania społecznościowego czyli w świątecznym gronie. - Zatem sugeruje pan profesor, że śmigus-dyngus nie ma wiele wspólnego ze zwykłą wodą? - Hm, hm, no raczej może nie mieć. (...). - Dziękujemy.
Agencja Rudera©: W zawiązku z nasilającym się tradycyjnie w okresie różnych świąt występowaniem na drogach kierowców kierujących na tzw. podwójnym gazie, przeprowadziliśmy wywiad z profesorem Czciborem Dyndacz-Dyndackim, socjologiem historycznym. Profesor dokonał odkrycia, mogącego całkiem zmienić nasze rozumienie narodowej tradycji "śmigusa-dyngusa", czyli olewania ("częstowania") innych, jak to się powszechnie uważać zwykło - głównie wodą, na rzecz całkiem innej popularnej cieczy. Tłumaczyłoby to owe świąteczne wysypy kierowców-wielbicieli tejże cieczy. - Co pan ustalił, profesorze? - Hm, hm, w szpargałach archiwów znalazłem zapisy, podobne bardzo do nazwy śmigus-dyngus. Z analiz wynika, że obecne pojęcie "śmigus-dyngus" może być efektem pomyłek i przeinaczeń tamtych nazw przez, przepisujących je w pomroce dziejów i pocie swych glac, skrybów.
- Poprosimy o szczegóły. - Hm, hm, jeden ze zwrotów to "świrus-drinkus" albo "świrus-drynkus". Tą nazwą określano osobnika świrującego pod wpływem drinkowania. Według innego zapisku, mógł być to "świrus-dyńkus". Tak zwano osobnika zasadniczo słabującego na głowę (dyńkę), nawet bez drinkowania..., tudzież mającego dyńkę za słabą na potrzeby wzmożonego drinkowania społecznościowego czyli w świątecznym gronie. - Zatem sugeruje pan profesor, że śmigus-dyngus nie ma wiele wspólnego ze zwykłą wodą? - Hm, hm, no raczej może nie mieć. (...). - Dziękujemy.
(08.04.2014, A. Trela na prawoprawko.blogspot )
............................................
............................................
............................................
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz